Historia zatacza swe koło

#4
Na razie nie widzę żadnego powodu, żeby skreślać ten wątek. Polityką już się zajmowaliśmy choćby w kontekście relacji Polska-USA i jakoś nic strasznego się nie stało. Zobaczymy, jak ta dyskusja się rozwinie.

Ponieważ autor tak szeroko nakreślił temat, że nie sposób się do wszystkiego ustosunkować (mam na myśli głównie problem nieprzygotowania do wojny - to zupełnie oddzielny temat i nie wiem, czy na to forum), chciałbym zwrócić uwagę tylko na jedną, współczesną kwestię, mianowicie wyciągania lekcji z historii. Przez wiele lat historia zataczała koło, a my zawsze powtarzaliśmy te same błędy. Nie chodzi tu o zły dobór sojuszników, tylko bezgraniczne im ufanie i brak dbania o własne interesy - przede wszystkim.

Na przełomie XVII i XIX w. pojawił się Napoleon. U jego boku stworzyliśmy legiony Dąbrowskiego i miał on z nas oddanego sojusznika na dobre i na złe. Problem był tego typu, że ufaliśmy mu bezgranicznie bez prowadzenia własnej polityki kierowanej interesem narodowym. Legiony zostały wykorzystane do okupacji Haiti i tłumienia powstania w Hiszpanii. Po co? Nie były to przecież chlubne misje polskiego oręża. Potem powstała namiastka państwowości - Księstwo Warszawskie - wreszcie wojna z Rosją. Pytanie jest takie, czy dobrze zrobiliśmy idąc z Napoleonem na Moskwę i ponosząc klęskę (wiemy jak to się później skończyło), czy może lepiej było kierować się własną polityką i zostawić te kilkadziesiąt tysięcy bitnego żołnierza w Księstwie. Czy po odwrocie 1812 r. Rosja by nam zagroziła?

Wyjątek w naszej historii to polityka Piłsudskiego, która przyczyniła się do odzyskania niepodległości, ale potem znowu powielaliśmy błędy. Oto bowiem w czasie II wś. na prośbę Brytyjczyków oddaliśmy pod ich dowództwo niezależną wcześniej brygadę spadochronową Sosabowskiego, nie mówiąc już o tym, że polskie lotnictwo też było pod ich dowództwem. Skończyło się to tragicznie w czasie powstania warszawskiego. Brygada tworzona właśnie po to, aby być wykorzystana w decydującym momencie w walce o wyzwolenie Polski została przydzielona do... operacji "Market Garden", która zakończyła się klęską.

Teraz powielamy ten sam błąd. Znowu brak dbania o interes narodowy. Bez otrzymania konkretnych korzyści od USA (bo przecież stary sprzęt za kilkadziesiąt milionów USD w ramach FMS to jest nic!) wyślemy już czwartą zmianę do Iraku. Po co? To jest wojna Busha, my nie mamy tam absolutnie żadnego powodu, żeby być. A tłumaczenie, że będzie tam bałagan, jeśli się nagle wycofamy, to można między bajki włożyć - Amerykanie będę zmuszeni do uzupełnienia braku swoimi żołnierzami i zrobią to, bo nie mają innego wyjścia.

Nie można uciec od polityki, wszędzie Was znajdzie

#5
Witam
Do obecnej sytuacji Polski bardzo pasują słowa Clausevitza o czasach saskich "Polska jest bezbronnym stepem, karczmą przechodnią, z której każdy bierze co i ile chce za darmo".
A już niejaki Jan Maria Rokita(wtóruje mu "euroatlantycki towarzysz" Bronisław Komorowski) mówi, że Wojsko Polskie ma liczyć 60-80 tys ludzi i być przeznaczone przede wszystkim do misji zagranicznych a integralność naszych granic zapewni nam NATO. Tak. . . . . . . . . Pojawia się teraz pytanie czy Ci Panowie to ignoranci czy szkodnicy? Czy mamy płacić podatki na telewizyjne i karłowate wojsko przeznaczone do ganiania basistów z Faludży i bojowników al Sadra. Dopóki Polską będa rządzić abonenci z książki telefonicznej o mentalność słoika ogórków bardziej dbający o wille na Kanarach niż o interes kraju to się nic nie się nie zmieni.
A prawda jest taka, że ta cała "wojna z terroryzmem" jest konfliktem na osi północ-południe (bogaco contra biedni) i nas po prostu nie dotyczy (bo my jesteśmy na innej osi "bardziej geopolitycznej"-wschód-zachód-nasi wrogowie potencjalni to Rosja i Niemcy a nie jakiś Bin Laden). A to wcale nie oznacza, że USa ma nie być naszym sojusznikiem-powtarzam sojusznikiem a nie hegemonem. Zwolenników sojuszu z Niemcami odsyłam do historii-jak się te sojusze kończyły? Jeden się udał to fakt, ale to było w czasach Bolesława Chrobrego i tylko dlatego, że Cesarz Niemiecki Otton był delikatnie mówiac "ruszony"
pozdrawiam

Nie można uciec od polityki- komentarz zbiorczy.

#8
Piotrek
1) Sojuszników należy szukać blisko a nie daleko, stąd USA nie są dobrym kandydatem;
2) W 1939 r. Niemcy byli gotowi zawrzeć sojusz z Polską;
3) Dla ZSRR po II WŚ byliśmy również relatywnie ważnym sojusznikiem.

Generalnie w układzie sojuszniczym korzyści powinny być dwustronne. Na aliansie z USA zyskaliśmy raczej niewiele. Przekonałyby mnie np. 1-2 eskadry F-16C/D (nawet używanych) i ok. 200 M-2Bradley itd.
Niemcy przekazli nam więcej uzbrojenia i gospodarczo też mogą zaoferować więcej.

Co do Rosji i Niemiec miejmy na uwadze jedno: w polityce jak w biznesie nie wolno się obrażać, liczy się tylko biznes. II WŚ to już przeszłość, UW również a teraz trzeba myśleć o przyszłości.
cron